Na grzyby - gdziekolwiek jesteś!
Galeria foto - Maryjka Galeria /Nowe/
Koźlarze wychylają kapelusze zza drzew, a kurki zasiadają gromadnie pośród mchów. Wiewiórki łupią co popadnie, zaś ślimaki ślinią się z zachwytu na widok leśnych smakowitości. Pachnie grzybami w całej okolicy, więc czas na grzybobrania.
Wyzbierałam kurki z leśnego kurnika i uwięziłam je w zamrażarce. Koźlarze swą karierę zakończyły w suszarce.Wkrótce wyjadą za granicę, gdzie wylądują u mojej mamy w farszu na pierogi. Jednym słowem grzybobranie to jeden wielki proces gastronomiczno-technologiczny z przetwórstwem w tle. W Skandynawii nie ma przypadków, więc nie liczymy na losowe wysypy.
Cierpliwie i ze zrozumieniem panującego porządku wplatamy się w rozwój wydarzeń. Wachlarz gatunków bogatszy z tygodnia na tydzień tym samym poziom motywacji wzrasta a krzepa na poziomie olimpijskim. Goryczaki żółciowe oblegają większość lasu, co oznacza według norweskich standardów, że za 2 tygodnie będzie wysyp Borowików szlachetnych. Ku mojej radości pojawiły się pierwsze Płachetki zwyczajne.
Tych oczekuję szczególnie, bo uknułam misterny plan na ich kulinarne przetworzenie. Jednak każdy napotkany grzyb ma swoją wartość sentymentalną i o każdym chciałoby się mit napisać. I tak się spełniają prawdziwi grzybiarze!
Maryjka

